Zazdrość – czyli uczucie „towarzyszące”. Dlaczego? Otóż towarzyszy nam ona od pierwszych lat życia i towarzyszy zarazem innym uczuciom – miłości i nienawiści w największym stopniu. I wszystko jest dobrze, jeśli towarzyszy w stopniu wyważonym, czyli takim, którego nie sklasyfikowalibyśmy jako stan chorobowy. Gorzej, jeśli byśmy uznali ją za zagrażającą zdrowej relacji. I dzisiaj właśnie na ten temat sobie porozmawiamy.

W leadzie przeczytaliście, że zazdrość towarzyszy nam od dzieciństwa. Dlaczego? A no kurde dlatego, że zazdrościmy – choć z reguły niewinną zazdrością – dorosłym dorosłości (jakby było czego 😉 ), innym dzieciom zabawek, ubrań, życia, rodziców, rodzeństwa (i tu zazdrość może być nieco niebezpieczna). Potem ta zazdrość pojawia się już o dziewczyny, chłopców – a to, że inni mają a jo ni mam, a to, że Marysia, która mi się tak podoba ale oczywiście o tym nie wie jest z tym gnojkiem Sebastianem i tak dalej i tak dalej.

No i w końcu – dojrzewamy do zazdrości towarzyszącej miłości. Zakochujemy się i z automatu dostajemy w pakiecie wraz z miłością właśnie ją – zazdrość. I obojętne czy nasz facet wygląda jak Arnold Boczek czy Mikołaj Roznerski, obojętne również czy nasza kobieta to bardziej Dorota Welman czy Adrianna Kalska – zazdrość i tak jako ten bonus do miłości się pojawi. Prędzej czy później ją aktywujemy ale ciągle będzie – wtedy jest to z resztą prawdziwe uczucie 😉

Prawdziwe uczucie może przestać być prawdziwym uczuciem – lub inaczej – sielanka w prawdziwym uczuciu może przestać być sielanką – jeśli zazdrość – ta pozytywna, fajna i przyjemna – ta z podstawowego pakietu przerodzi się w coś więcej – stanie się zakażona przez nasze dziwne myśli – jednym słowem – kiedy stanie się chorą zazdrością.

I wcale nie trzeba jej współczuć jaka ona bidna chora i mizerna ale z tym dziadostwem walczyć. I jeśli to My jesteśmy zazdrośnikami i jeśli takiego zazdrośnika mamy przy boku. Inaczej mamy przechlapane. I on i my. Też prędzej czy później. Dodatkowo ktoś zupełnie niewinny może przez to oberwać. Mniej lub bardziej i prędzej czy… sami wiecie.

Dopóki nie przeczytałem odpowiedzi ankietowanych – nie zdawałem sobie sprawy z tego, że zjawisko to jest tak powszechne i przybiera tak skomplikowane formy rozwoju stanu chorobowego. No cholera jasna no!

Na początek – jak zwykle – podstawowe dane statystyczne ankietowanych:

zazdro1

zazdro

zazdro2A oto i owe „powyższe historie”:

„Mój były chłopak ciągle mnie kontrolował, sprawdzał. Tak jakby mi nie ufał. Gdy byliśmy na imprezie, jak ktoś do mnie zagadał, ja cokolwiek odpowiedziałam, to od razu się wściekał na mnie i robił mi awanturę. Oczywiście nie mogłam też ubierać kusych ciuchów.”
„jestem chorobliwie zazdrosna o byłą dziewczyne mojego chłopaka, choc nie mam powodów, bo nie mają ze sobą kontaktu. Boli mnie fakt, że kochał kogoś przede mną”

spoko…

„Chłopak był zazdrosny o wszystko. Nawet o to jak sie patrzyłam na aktora w filmie. Nie mogłam nigdzie wyjsc, nic zrobic. Urządzał mi awantury o nic. Znaczy jego zdaniem to ciagle go zdradzałam a on był tym niewinnym i wiecznie krzywdzonym.”
„Doslownie o wszystko, nawet o spotkanie z przyjaciółką, o kolegow z klasy, ze im „czesc” powiedziałam.”
„Mój chłopak przekroczył granice zaufania i pomimo prób nie umiałam mu już zaufać więc włączyła mi się chora zazdrość. Każda jego koleżanka była podejrzaną, chciałam go ciągle kontrolować, nie wierzyłam mu w żadno słowo i po pewnym czasie byłam zmęczona tą sytuacją i wolałam odejść.”
„Kontrolowałam go praktycznie na każdym kroku. Wiedziałam, że prędzej czy później mnie zdradzi”

Jakaś intuicja 😉

„Moja historia miłosna, zaczęła się od lat przedszkola, byliśmy razem przez rok, krótki okres, ale zazdrość chłopaka była nie do zniesienia. Był zazdrosny o przyjaciółkę, z którą byłam związana emocjonalnie, niemal jak siostry, o moją mamę, mam tylko ją jeśli chodzi o rodzinę i samotnie mnie wychowywała. Będąc u przyjaciółki, wpadł do niej do domu i zaczął płakać, że ja go zdradzam, z nią, że nie poświęcam mu czasu. Byłyśmy w szoku, szczególnie, że rzadko spotykałyśmy się same, ponieważ ów chłopak nie potrafił się pogodzić z tym, że potrzebuje mieć swój wolny czas. Jeśli chodzi o moją mamę to uważał, że bezsensownym jest rozmawianie z nią, zamiast z nim, bo „ona miała Cię całe życie, a ja tylko od niedawna”
„Spojrzenie na inną kobietę kończyło się małą aferą. Takich historii było sporo, różnego typu, ale poziom „winy” ten sam”
„Kolega mnie zaczepił na fejsie (przyjaciel mojego byłego, jeszcze jak byłam z nim w związku dawno temu) mój aktualny facet zobaczył, ze koleś polubił moje zdjęcie i zrobił awanturę, ze przecież na bank mu się podobam. Nie, wiem to na sto procent, bo typ jet zakochany w mojej przyjaciółce a dla mnie był doslownie jak brat. Generalnie zazdrosny o każdego możliwego osobnika płci męskiej na tym globie, co sprawia, ze np praca w barze byłaby nie do pomyślenia”
„Mój były był zazdrosny nawet o to że prałam bieliznę i twierdził że muszę go zdradzać że tak się szykuje i stroje bo dla niego tego nie robię xD ale pranie bielizny jest chyba czymś logicznym i nikt nie doszukiwałby się w tym znamion zdrady”
„Brak akceptacji na wychodzenie ze znajomymi, selekcja przyjaciół (także tej samej płci, co moja), wzbudzanie poczucia winy, ciągła krytyka, awantury (blokowanie zamka, kiedy wracałam wieczorem ze spotkania z koleżankami tak, że musiałam się dobijać na telefon i prosić o wpuszczenie).”

Grubo… Nie powiem

„Byłam z grupą znajomych z klasy licealnej umówiona na małą domówkę z okazji odebrania świadectw maturalnych. Odwoził mnie na nią mój ówczesny chłopak. Po drodze postanowił przeszukać moją torebkę, bo ubzdurał sobie, że schowałam tam prezerwatywy aby go zdradzić (sprawdzał nawet puderniczkę! ). Po godzinie zaczął już wściekle do mnie wydzwaniać i pytać kiedy wrócę, ale odpowiadałam, że nie wiem. Postanowił wtedy skontaktować się z moimi rodzicami i nakłamać im, że jestem pijana aby ściągnęli mnie do domu. W końcu pozwoliłam chłopakowi przyjechać do nas (był jedyną osobą spoza klasy na domówce). Oczywiście na miejscu zrobił mi awanturę. Odwiózł mnie do domu, ale na miejscu jeszcze zwyzywał od najgorszych. Kilka miesięcy potem rozstaliśmy się, bo postanowił skłócić mnie z moim kolegą, bo był zazdrosny. Kolega był homoseksualistą i nie krył się z tym”

Też grubo…

„Facet od długiego czasu nagminnie mnie zdradzal no i chyba z tego powodu stał się strasznie zazdrosny o wszystko ( znajomych, przyjaciół czy rodzinę) bo bał się, że się dowiem”

Jeszcze grubiej

„Zaczęło sie po około 6 miesiącach związku od sprawdzania telefonu, kontrolowania kiedy i z kim sie spotykam, przeglądania facebooka. Później były pretensje o smsy z kolegami z którymi tylko studiowałam ze co to oni niby ode mnie chcą. W ostatniej juz fazie doszło do śledzenia mnie, pilnowania czy aby na pewno jestem na uczelni, do kontrolowania wyjsc z uczelni zgodnie z planem zajęć. Mialam zakaz spotykania się ze znajomymi jeśli sie wcześniej nie zapytalam o zgodę. Wmawial mi jaka to jestem zła i nie dobra a on chce mojego szczęścia. Za jakieś przewinienia bądź nieposłuchanie się go stosował „kary” np brak spotkań z nim przez tydzień ( przy czym dalej mnie śledził) brak prezentów przy jakichś okazjach. Na początku w ogóle nie przywiazywalam wagi do jego zachowania, wręcz powiem ze cieszyło mnie to ze jest o mnie zazdrosny. Ale później juz przechodził samego siebie w tej zaborczosci.”

Ręce opadają…

„Przejechałam taksówką 30km żeby zobaczyć czy nie jest z inną. Zapłaciłam 150zł a rano wróciłam busem”

Widzę detektywi są wśród nas w liczbie mnogiej 😉

„Mój były chłopak był zazdrosny o wszystko i wszystkich. Wszczynał awantury, gdy, po przejrzeniu mojego telefonu, znajdował tam wiadomości od kolegów, ba, nawet koleżanek. Był zazdrosny nawet o mojego psa, twierdził, że zwierzę (które mam ponad 15 lat) kocham bardziej od chłopaka, z którym byłam kilka miesięcy. Chciał, abym poświęcała mu 101% swojej uwagi, nawet kosztem rodziny. Ci gorsze, po zerwaniu, nadal jest zazdrosny w (zwyczajny dla niego) agresywny sposób.”
„Zdarzyła się taka historia nie raz. Facet był na tyle nieufny, że zaczął mnie kontrolować na każdym kroku, zamykał mnie jakoby w „klatce” i pilnował, żebym mu nie uciekła. Zawsze miałam duże powodzenie u mężczyzn, nawet 10/20 lat starszych. Miał tego świadomość. Bał się, że mnie straci, choć nigdy o tym nie mówił na głos. Był zazdrosny nawet wtedy, gdy rozmawiałam przez kilka minut z koleżanką czy kolegą wracając z zakupów czy z zajęć. Gdy mówiłam mu o tym, że z kimś się spotkałam, żeby zwyczajnie pogadać, zawsze robił mi wyrzuty, mówiąc: Ja Tobie ufam, ale jemu nie ufam.. lub: nie chce, żebyś się z tą osoba spotykała, bo ona jest taka i taka.. Kompletny brak szacunku do mnie i do ludzi, którzy tak naprawdę byli naszymi wspólnymi znajomymi. Przeżywałam to praktycznie co tydzień, i choć czułam się niewinna, to i tak zawsze dostawałam od niego porządny opierdziel, tak naprawdę za nic. Przepraszałam go za każdym razem, choć nie miałam nic na sumieniu. W końcu męczył mnie na tyle mocno, że psychicznie nie dawałam rady. Zaczęłam się już tylko modlić o pomoc. Jak się okazało, w dzień moich 18 urodzin, zostawił mnie, odrzucił i potraktował jak najgorszego śmiecia. Po dwóch miesiącach okazało się, że spotykał się przez dłuższy czas, jeszcze będąc ze mną, ze swoją koleżanką, która bardzo szybko po naszym rozstaniu stała się jego narzeczoną. Rok później wzięli ślub, a ja przez 3 lata nie umiałam sobie poradzić z tym, jak mnie poniżył i porzucił. Chora zazdrość istnieje. W bardzo wielu formach.”
„Chłopak mnie śledził, nie dał spotykać się z koleżankami, kontrolował każdy mój ruch. Rozstać się postanowiłam, kiedy w pracy mój szef dawałam odpisywać mi umowę, a on w tym czasie wbiegł do miejsca pracy i uderzył mojego pracodawcę, tłumacząc, że myślał, że on mnie molestuje.”

Przecieram oczy, serio…

Teraz hit, trochę długi ale jeden z ulubionych 😉

„Miałem pannę, ona była jeszcze w technikum ja na pierwszym roku studiów. Była śliczna, wydawała się być w porządku, dobrze sie uczyła. Ona lvl 18, ja 20, bardzo sexy a że studiowałem infe to cały rok mi zazdroscił, bo na wydziale infy dziewczyn jak na lekarstwo. Pierwszy jej wybryk był na domówce u znajomych, siedzieliśmy razem i dwa miejsca dalej siedział kolega z dziewczyną, moja coś chciała do niej powiedzieć ale tamta była gdzieś odwrócona, wiec dotknąłem ją do nogi żeby zwróciła uwage, uujjjj to był błąd, walka, awantura no istne piekło, zrywanie że wedłog niej obmacuje inne dziewczyny. Później przeglądała mi FB rok albo i więcej do tyłu zanim w ogóle ją poznałem i robiła awantury za to że pisałem jakies komentarze z innymi dziewczynami. Kiedyś jechaliśmy MPK a że siedziałem przy drzwiach i przycisku do otwierania drzwi nacisnąłem go, bo do autobusu chciała wejść jakas dziewczyna z dwoma torbami i nie mogła nacisąć przycisku do otwierania drzwi bo miała zajęte ręce. haha jak sobie to przypomne to dziś mnie to smieszy. moja wybranka oczywiscie dowaliła focha i stwierdzila ze otworzyłem tej dziewczynie drzwi a ze to było na tej samej dzielnicy na ktorej mieszkam (dokładnie 3 przystanki) to napewno sie z tą dziewczyną „pierdole”. Gdy dzwoniła do mnie wspolokatorka a Ona widziała ze ktos dzowni udawałem ze mama bo o nią jedynie nie byla zazdrosna, chodz w sumie nie wiem, awantura ze raz na 3 miesiące chce wrocic do domu na weekend tez byly, moze jednak byla zazdrosna o moja mame a moze poprostu byla pierdolnieta. Nastał czas wakacji, znajomi z którymi mieszkałem wyprowadzali, moja ukochana oczywiscie zabronila mi z nimi mieszkać bo stwierdzila ze ich nie lubi i mam sobie znaleźć nowych znajomych, tz, mam nie mieć znajomych. Znalazłem prace zeby zostać z nią w miescie w wakacje i szukalem stancji, okazało się ze kolega którego wedłog niej dziewczyne obmacuje ma wolny pokój, hahaha wtedy to wpadła w szał jak chciałem tam zamieszkać, konieć konców zamieszkałem w tym mieszkaniu. Miałem zakaz odzywania sie do tej dziwczyny. Moja ukochana potrafiła być też miła. Raz źle sie czułem, przyjechala do mnie i przywiozła mi rosół od swojej mamy, kochana. Wyszedłem po nią i jak wracaliśmy wstąpiliśmy do sklepu przy którym stał bankomat który był nie czynny poprzedniego dnia. Wracając do mieszkania w progu spotkaliśmy dziewczyne kolegi do której miałem zakaz odzywania się, a ta mnie pyta czy może widziałem czy jak byłem w sklepie to moze widziałem czy bankomat już czynny. Ja spojżalem na nia, chce jej odpowiedziec, patrze na moją i tylko widze wsciekłość na jej twarzy że dzirewczyna kolegi w ogole coś do mnie mowi, patrze z powrotem na dziewczyne kolegi i mówie: NIE I się zaczeło…. hhahaa Moja szła z tym słoikiem w reklamówce, jak nie jebnie o podłoge, cały rosół na mnie, na niej, na scianach słoik poszedł w drobny mak 😀 Panna kolegi stoi jak wryta nie wie co sie dzieje, moja wybiegła z mieszkania wyzywając mnie od kurwiarzy ze mialem zakaz rozmowy, a odpwoedzielalem jej i ze napewno sie teraz z nia pierdole, lubila to mowić ;D wybiegłem za nią, dostała mi sie wiązanka najgorszych, powiedziała ze to moja wina, ze nie szanuje jej ani jej mamy ze rosół mi wiozła przez poł miasta a ja sobie z sobie pogawędki urządzam… hahha no jak bym sie widzial z 3 osoby w tamtej sytuacji to bym sie zlał ze smiechu, a w cale do smiechu mi nie było bo ona potrafiła odjebać taki horror i wyzywanie na całe osiedle conajmniej raz dziennie 😀 nie nie jesteśmy dresami 😀 ani nie pochodzimi z rodzin patologicznych, ale sceny mieliśmy jak z cygańskiego podwórka ;D”
„Był zazdrosny nawet o to, że się uczę i nie spędzam z nim czasu, że mieszkam w innym mieście, że wychodziłam do klubu ze znajomymi, a kiedy się spotykaliśmy nie robił nic, nie odzywał się, był obrażony. 25 lat trochę powagi.”

No i to by było na tyle tych wybranych odpowiedzi. Jest ciekawie, sami przyznacie. I co w związku z tym?

Jak widzicie – większość z tych związków to związki „byłe”. Pytałem także o staż tych związków i wiecie co? Zdecydowana większość trwała ok 2-3, nawet 8 lat! A więc były to całkiem poważne związki. Niektóre oczywiście nadal trwają ale – jak widać są w nie najlepszej – przynajmniej pod kątem zazdrości – kondycji.

Co nam to mówi? A no to, że chora zazdrość zawsze lub, jakby się już upierać – bardzo bardzo przeważnie prowadzi do zachorowania całego uczucia i w końcu do jego śmierci, a więc końca związku. Jest wyniszczająca. Jak wypalanie traw – nie tylko dla trawy ale i dla wszystkich – nawet najdrobniejszych roślin i zwierząt żyjących wokół.

Jak więc z nią walczyć – nasuwa się pytanie. Jako dobry wujek – odpowiem na nie 😉

ROZMOWĄ!

Szczerą, choćby miała być jedną z ostatnich rozmów w stanie „bycia razem”. Musi się takowa odbyć! Musi!

Inaczej, prędzej czy później możesz „gorzko zapłakać”. Może coś zmieni, a może i nie – przynajmniej będziesz wiedzieć, że nie stałaś/eś z założonymi rękami i nie dawałaś/eś marnować sobie życia (bo życie do cholery nie może i nigdy nie będzie kręcić się wokół jednej jedynej osoby), inaczej to już jest serio choroba psychiczna.

A jeśli to Ty jesteś takim zazdrośnikiem – OGARNIJ SIĘ!

Jakim prawem narzucasz komuś, kogo kochasz z kim może czy powinien(powinna) rozmawiać? Miłość to też zaufanie (helooooł) więc jeśli je masz – to skorzystaj z niego, w przeciwnym razem robisz z siebie trochę błazna.

Myślisz o swojej dziewczynie/ facecie, że się „kurwi” za plecami? To ładnie o niej/nim myślisz, super sobie partię wybrałaś/eś w takim razie.

A może chcesz zapobiegać, bo masz kompleksy i boisz się, że ktoś może być w czymś potencjalnie lepszy i bardziej zaimponować Twojemu/Twojej lubemu/lubej?

To przestań je mieć i przestań się tak użalać. Jeśli zechce – bez Twojego pozwoleństwa odejdzie, nie upilnujesz.

Poza tym… jak pewnie widzisz z cytowanych wpisów – to śmieszne i żałosne jest.

Zazdrość tak – bo ona w pewien sposób pokazuje, że nam zależy, że kochamy, że nie wyobrażamy sobie życia bez tej osoby. Chora, przesadna zazdrość – zdecydowanie nie – takim uczuciem możemy pokazać wyłącznie, że chcemy „panować” nad osobą, którą podobno kochamy i definiowac jej szczęście wyłącznie jako SIEBIE. I nikt i nic ponadto.

Osobiście wychodzę z założenia, że jeśli ktoś chce zdradzić, zostawić i tak dalej i tak dalej – i tak to zrobi. Co więcej- będąc chorobliwie zazdrosnymi, ryzykujemy bardziej – ten gniew na taki stan rzeczy – osoba, o jaką jesteśmy tak zazdrośni może wyładować właśnie w postaci zdrady lub odejścia. Zawsze i wszystkiego nie upilnujesz. Więc nie pajacuj i się ogarnij.

To tyle. Wesołych Świąt moi drodzy! Mam nadzieję, że i ten tekst nie jest i nie będzie nigdy o Was!

  • http://www.zyjlepiej.com/ Angelika Gugułka

    Nie wyobrażam sobie, żeby mi mój chłopak zabraniał spotykania się z koleżankami czy kolegami i odwrotnie. To po prostu chore. Związek przecież nie polega na tym, żeby się tylko ze sobą kokosić, ale tez na tym, by rozmawiać z innymi ludźmi, żyć, inspirować się. No kurcze, współczuję ankietowanym osobom, które doświadczyły tak chorej zazdrości. Jeśli ktoś tkwi w takim związku niech czym prędzej ucieka 😮